Interesuję się muzyką poważną
„Gdy w apogeum młodości osiągałem pierwszą kulminację swego życia z muzyką, muzyka wydawała mi się światem skończonym, ograniczonym, zdobytym..."
„Gdy w apogeum młodości osiągałem pierwszą kulminację swego życia z muzyką, muzyka wydawała mi się światem skończonym, ograniczonym, zdobytym. Miałem chełpliwe poczucie, że znam jej najwyższe wzloty, że stosowne kawałki z głównych ‘arcydzieł' mogę zagwizdać na żądanie. Myślałem ze smutkiem, ale z jeszcze większą od smutku satysfakcją, że już mi nie grozi, abym mógł przeżyć przygodę usłyszenia nie słyszanej dotąd nigdy przedtem symfonii Beethovena. (...) Przeżywałem okres nasycenia i harmonii, spełnienia i tej pewności siebie jaką daje wtajemniczenie w dziedzinę przeznaczoną dla wybranych." – pisze Piotr Wierzbicki w książce „Życie z muzyką".
Podobnie jak młodemu melomanowi – wielu osobom wydaje się, że klasyka to świat zamknięty, ograniczony. Że pula arcydzieł się nie powiększa i poznawszy czołówkę repertuaru koncertowego można spocząć na laurach. Czy jednak na pewno?
„Po czym nieprzeliczona mnogość nieznanych kompletnie dzieł Jana Sebastiana Bacha wessała mnie w studnię bez dna i zbiła z pantałyku – pisze dalej Wierzbicki - (...) w miarę jak się w nim [Bachu] pogrążałem, moja wizja muzycznego gmachu zbudowanego ze skończonej liczby arcydzieł szybko obracała się w gruzy (...) i ku swemu najwyższemu zdumieniu znajdowałem, że ilość arcydzieł w muzyce jest o wiele większa, niż mi się jeszcze dopiero co zdawało, i że, co gorsza, właściwie skąd ja mogę wiedzieć ile ich jest naprawdę".
Dodajmy, że każde nowe wykonanie, nawet „ogranego" utworu – jest dziełem wykreowanym, czyli stworzonym na nowo – i na nowo godnym uwagi.
Zapraszamy wszystkich, którzy mają odwagę i ochotę odkrywać nowe arcydzieła – te znane, te znane trochę mniej, te które powstają dziś.






