Recital mistrzowski / Roman Lasocki i przyjaciele

Chamber hall
sunday
11 February 2018 | time:18:00
Recital mistrzowski / Roman Lasocki i przyjaciele

Programme

Edward Bogusławski Preludi e cadenza per violino solo

César Fanck – Sonata A-dur

Maurice Ravel Tzigane, rapsodie de concert

Henryk Wieniawski

Fantaisie brillante sur des motifs de l'Opéra Faust de Gounod op. 20

Polonez D-dur op. 4

Witold Lutosławski – Partita

Preludi e cadenza (1979) dedykował Edward Bogusławski (1940-2003) Romanowi Lasockiemu. Założenia utworu, napisanego w konwencji formy otwartej, tak objaśniał: „O kolejności wykonania i wyborze 3 preludiów, a także o ostatecznym kształcie formalnym kadencji, składającej się z kilku sekwencji kolorystyczno-dźwiękowych, decyduje solista”. Dzieło ma charakter wirtuozowski, ale to wirtuozeria nieromantyczna, poczęta z ducha zmierzchającej już wówczas awangardy powojennej.   

Belgijski kompozytor César Franck (1822-1886) do Sonaty skrzypcowej A-dur (1886) przymierzał się ćwierć wieku, a ziszczenie tych planów zawdzięczamy jego ziomkowi, Eugène’owi Ysaÿe, któremu została dedykowana. Dzieło nawiązuje do schematu barokowego (część wolna – szybka – wolna – szybka). Jest przykładem typowej dla Francka formy cyklicznej, w której tematy już słyszane powracają w kolejnych ogniwach. Głębia i piękno tego utworu – od momentu prawykonania przez Ysaÿe w brukselskim Muzeum Dawnego Malarstwa, gdzie nie można było używać sztucznego światła, więc muzycy, w zapadającym zmroku, kończyli Sonatę z pamięci – nieodmiennie zachwyca słuchaczy (wśród zachwyconych był też Marcel Proust).

Kiedy węgierska skrzypaczka Jelly d’Arányi poprosiła Maurycego Ravela (1875-1937) o napisanie dla niej utworu, kompozytor postanowił zmierzyć się z idiomem muzyki cygańskiej. Tzigane (1924) to wirtuozowska rapsodia, w której słychać echa Sarasatego i Liszta. Pierwotna wersja przeznaczona była na skrzypce i luthéal – zapomniany dziś mechanizm, który poszerzał paletę dźwiękową fortepianu, umożliwiając m.in. naśladowanie węgierskich cymbałów.

Henryk Wieniawski (1835-1890), urodzony w Lublinie w spolonizowanej rodzinie żydowskiej, zmarły w Moskwie, poznał cały Stary i Nowy Świat. Jego twórczość jest zjawiskiem typowo XIX-wiecznym: dziełem wirtuoza-kosmopolity, który pisze utwory na własne potrzeby. Ich urok (wynikający także z nawiązań do muzyki polskiej) przetrwał próbę czasu.      

Witold Lutosławski (1913-1994) tak pisał o swojej Particie (1984): „Utwór składa się z pięciu części, z których głównymi są: pierwsza (Allegro giusto), trzecia (Largo) i piąta (Presto). Część druga i czwarta to jedynie krótkie interludia, grane ad libitum. Krótka sekcja ad libitum występuje również przed końcem ostatniej części. Trzy główne części nawiązują, przynajmniej pod względem rytmu, do przedklasycznej osiemnastowiecznej tradycji muzyki instrumentalnej. Jest to wszakże tylko rodzaj aluzji. Pod względem harmoniki i melodyki Partita należy do tej samej grupy ostatnich moich kompozycji, co
III Symfonia i Łańcuch I”.

Marcin Trzęsiok