Agata Zubel / Piotr Orzechowski / Krzysztof Książek / Dni Ravela, Szymanowskiego, Gershwina

Chamber hall
monday
6 November 2017 | time:19:30
Agata Zubel / Piotr Orzechowski / Krzysztof Książek / Dni Ravela, Szymanowskiego, Gershwina

Programme

Karol SzymanowskiSłopiewnie do słów Juliana Tuwima na głos i fortepian op. 46 bis

Maurice RavelSzeherezada na głos i orkiestrę (oprac. na głos i fortepian)

Karol SzymanowskiPieśni księżniczki z baśni na głos i fortepian op. 31

***

George Gershwin –   

My Cousin in Milwaukee

Boy Wanted

The Man I Love

I Was Doing All Right

They Can’t Take That Away from Me

Soon

Isn’t It a Pity?

They All Laughed

He Loves and She Loves

Pierwsze kompozytorskie próby Karola Szymanowskiego, datowane ok. 1896 roku, bezpowrotnie zaginęły. Wiele powiedziałyby pewnie o sposobie myślenia nastoletniego twórcy. Były wśród nich pomysły operowe (Złocisty szczyt i Roland) oraz pieśni. To bardzo symboliczne – w końcu Szymanowski jest autorem najważniejszej polskiej opery (Króla Rogera) oraz tym kompozytorem, który stworzył jeden z najoryginalniejszych zbiorów liryki wokalnej. Komponował pieśni przez całe życie, a z poszczególnych zbiorów można wyczytać najważniejsze stylistyczne przeobrażenia następujące w jego twórczości. Pieśni księżniczki z baśni op. 31 do słów siostry, Zofii Szymanowskiej, ukończył w 1915 roku. Pochodzą więc z czasu najważniejszego przełomu w sztuce Szymanowskiego. Kompozytor ostatecznie żegnał się wtedy z estetyką niemieckiego neoromantyzmu i zwracał w kierunku zupełnie nowych źródeł inspiracji – antyku, orientu, północnoafrykańskiego świata arabskiego. Jego muzyka zaczęła przemawiać własnym, bardzo oryginalnym językiem. Nawet jeśli w Pieśniach księżniczki z baśni op. 31 dopiero z barwami, harmoniką i lekkością faktury eksperymentował, to efekty tych poszukiwań okazały się bardzo obiecujące. Napisane sześć lat później Słopiewnie op. 46 bis – zapowiadały inny artystyczny przełom u Szymanowskiego. Stały się zapowiedzią ostatniego okresu twórczości, zwanego „lechickim” lub „narodowym”. Poszukiwał wówczas jakiejś pierwotnej prostoty, czegoś, co byłoby krystalicznie czyste, nieskażone żadnymi naleciałościami. Teksty Tuwima, mogące uchodzić za „dziwaczne”, okazały się materią doskonałą. Szymanowski dodał do nich muzykę, w której – jak sam podkreślał – „nie ma przecież ani krzty folkloru”.

Orientalna egzotyka, z niezwykłym kolorytem i brzmieniowością, pociągała również Maurice’a Ravela, nawet jeśli pośrednim ogniwem mogło być w jego przypadku bardzo popularne dzieło Mikołaja Rimskiego-Korsakowa. Ravel najpierw, w roku 1898, skomponował uwerturę orkiestrową zatytułowaną Szeherezada. Nie był to jednak udany eksperyment. Pięć lat później imię głównej bohaterki Księgi tysiąca i jednej nocy posłużyło Ravelowi powtórnie. Tym razem jako tytuł wokalno-instrumentalnego tryptyku do słów Tristana Klingsora. Obydwa utwory nie mają ze sobą poza tym praktycznie nic wspólnego. Jeśli uwertura okazała się nieudana, to wokalno-instrumentalne poematy – przeciwnie – odniosły ogromny sukces. Pierwszy, zatytułowany Azja, odmalowuje niezwykłą panoramę różnorodnych krain: arabskich, indyjskich i chińskich. Drugi - Czarodziejski flet – opowiada o młodej niewolnicy, wyczuwającej w dobiegających z zewnątrz dźwiękach fletu pocałunki ukochanego. Tryptyku dopełnia enigmatyczny poemat pt. Obojętny (L’Indifférent); nie do końca wiadomo kto jest adresatem uczuć i zmysłowości podmiotu lirycznego – kochanek to czy kochanka?

Trudno wyobrazić sobie panoramę muzyki amerykańskiej bez George’a Gershwina. To on był w XX wieku tym pierwszym – uznawanym i szanowanym twórcą – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie. To on w naturalny sposób połączył w swoim dorobku różne nurty, potrafił czerpać z jazzu (który uznawał poniekąd za amerykańską muzykę ludową), rozrywkowej sztuki teatrów Broadwayu i również z szeroko pojętej tradycji muzyki zachodnioeuropejskiej. Jego twórczość pieśniarska jest ogromna, rozmiarami mogłaby konkurować z dorobkiem Schuberta, bo Gershwin skomponował około 400 piosenek. Podobno powstawały bardzo spontanicznie. Raczej niecierpiącemu na brak weny kompozytorowi tworzenie szlagierów przychodziło z ogromną łatwością, zwłaszcza, że głównym autorem tekstów do jego melodii był brat Ira. I to spod ręki rodzinnej spółki wyszły największe przeboje amerykańskiej piosenki lat dwudziestych i trzydziestych. He Loves and She Loves z 1927 roku – zastąpiła inną piosenkę w broadwayowskim musicalu Funny Face, który spotkał się z entuzjazmem nowojorskiej publiczności; miał ponad 250 przedstawień. Wiele z nich stworzonych zostało na potrzeby musicali. Boy Wanted włączona została do musicalu Dangerous Maid (1921), przebój The Man I Love (1924) początkowo stanowił część antywojennej satyry Strike Up the Band, ale właściwie popularność zawdzięcza egzystencji estradowej, a nie teatralnej. Ze zrewidowaną wersją musicalu wiąże się też pieśń Soon (1927). My Cousin in Milwaukee oraz Isn't It a Pity? skomponowane zostały do musicalu Pardon my English (1933). Natomiast They All Laughed oraz They Can't Take That Away from Me zawdzięczają swoją popularność filmowi Shall We Dance (1937) z Fredem Astairem i Ginger Rogers. Gershwin zmarł dwa miesiące po ukończeniu pracy nad tym obrazem.

Marcin Majchrowski

Ticket prices

40 zł