Ivo Pogorelić

Concert hall
sunday
11 June 2017 | time:19:30
Ivo Pogorelić

Programme

Fryderyk Chopin

Ballada F-dur op. 38

Scherzo cis-moll op. 39

Robert SchumannKarnawał wiedeński. Obrazy fantastyczne na fortepian op. 26

Wolfgang Amadeus Mozart – Fantazja c-moll KV 475

Siergiej Rachmaninow – II Sonata fortepianowa b-moll op. 36

 

Bilety w cenach: 120, 100, 80, 60 i 40 zł dostępne w kasie oraz w systemie sprzedaży online!

Po koncercie artysta będzie podpisywał płyty we foyer NOSPR!

Ballady i scherza wyrastają na najoryginalniejsze gatunki uprawiane przez Fryderyka Chopina. Są być może jego najważniejszym wkładem w dorobek romantyzmu i egzemplifikacją najważniejszych estetycznych postulatów epoki. Balladę fortepianową Chopin stworzył od podstaw, scherzo natomiast gruntownie przemodelował i nadał mu nowe, nieznane dotąd rysy. Mimo pewnych podobieństw, gatunki te różnią się dość diametralnie. Co prawda obydwa oparł Chopin na kontraście dwóch zasadniczych tematów, wyzyskiwanym później w dramaturgii i konstrukcji formalnej, ale charakterologiczne rysy tych tematów (a co za tym idzie – nastrojów) są jednak wyraźnie odmienne. Ballady samym tytułem sugerują jakieś związki z literaturą, konkretnie Balladami i romansami Mickiewicza, lecz poza aluzje i sugestie nie wybiegają. Zdają się jednak spokojniejsze (trójdzielny takt z kołyszącymi rytmami czyni swoje) niż scherza, które zamierzenie eksponują jakiś demonizm. Ballada F-dur op. 38 i Scherzo cis-moll op. 39 ukończone zostały w roku 1839. Scherzo dedykował Chopin niemieckiemu pianiście i uczniowi – Adolfowi Gutmannowi, Balladę – Robertowi Schumannowi. Apologeta muzyki Chopina wiedział, że obdarowany został arcydziełem, w Dzienniku zanotował: „sprawia mi to więcej radości, niż gdybym dostał order od jakiegoś władcy”.

Muzyczną tekę Roberta Schumanna mniej więcej w tym samym czasie wzbogacił natomiast Karnawał wiedeński op. 26. Pracę nad pięcioczęściowym cyklem istotnie rozpoczynał Schumann w stolicy Austrii, być może dlatego nie omieszkał umieścić w materii pierwszego, najbardziej rozbudowanego ogniwa, aluzji do rytmów walca, ale też tematu zakazanej (bo wywrotowej) Marsylianki. Ciekawych, dźwiękowych szarad – chętnie wykorzystywanych przez Schumanna także w innych utworach – w Karnawale nie brakuje, ale zostały zawoalowane; ujawnia je dopiero wnikliwa analiza.

Fantazja c-moll KV 475 należy, obok Sonaty c-moll KV 457, do najważniejszych utworów fortepianowych Wolfganga Amadeusa Mozarta. Komponowane były oddzielnie (Sonata – ukończona 14 października 1784, Fantazja – 20 maja 1785), ale zarówno tonacja zasadnicza, jak i główny afekt są wyjątkowo pokrewne, niemal dosłownie spójne, więc niewykluczone, że Mozartowi przyświecał koncept ich ideowej jedności. Pod koniec 1785 roku zostały zresztą wydane wspólnie, pt. Fantaisie et sonate pour le forte-Piano. Œuvre XI przez wiedeńską oficynę Artaria, z dedykacją dla Marii Theresy von Trattner – żony ówczesnego gospodarza Mozarta. Numeracja w katalogu Köchla (zagadkowo „pokrewna”) tego powiązania dopełniła w jakiś niewytłumaczalny logicznie sposób. Fantazja – zgodnie z tytułem – jest swobodna, a nawet bardzo rozwichrzona; postępuje w niej Mozart śladem wyznaczonym przez Carla Philippa Emanuela Bacha. Sprawia wrażenie zapisanej improwizacji – sąsiadują w niej ze sobą kontrastujące motywy, faktury, skrajne rejestry, delikatność przeplata się z masywnością. A wszystko osadzone zostało we frapującym kontekście harmonicznym. Więcej pada w ciągu tych kilkunastu minut pytań niż odpowiedzi. W końcu to jedno z najciekawszych dzieł Mozarta, może nawet wieszczące romantyzm?

Wolfganga Amadeusa w 1791 roku książę Potiomkin określił mianem „czołowego wirtuoza w Niemczech”. Porównywalne to z miejscem zajmowanym przez Sergiusza Rachmaninowa w muzycznym świecie I połowy XX stulecia. Jakoś wzruszająca jest postawa twórcza autora II Sonaty fortepianowej b-moll op. 36. Rachmaninow w roku 1913 napisał dzieło, które można uznać za apologię pianistycznego romantyzmu, a stało się to już po takim modernistycznym manifeście, jak Pierrot lunaire Schönberga. Z drugiej strony w Sonacie, kreślonej wielkim gestem, niemal w nadmiarze obecne są te wszystkie przymioty muzyki Rachmaninowa, które uczyniły ją efektowną, atrakcyjną i bliską słuchaczowi. A na najważniejszą jej cechę wyrasta świadome stopienie delikatnej melancholii z ekstatycznym patosem.

[Marcin Majchrowski]