Narodowa Orkiestra Polskiego Radia w Katowicach

English Version

Mapa Serwisu

Wyszukiwarka

Kup bilety przez Internet

Pobierz program koncertów

Wspierają nas

Tournee NOSPR w Wielkiej Brytanii - koncert w Londynie

Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Cadogan Hall Londyn (18 listopad 2009)
Seen and Heard Concert Review
Bob Briggs

Elgar: Uwertura Na południu op.50 (1904)
Chopin: I Kocert fortepianowy e-moll, Op.11 (1830)
Rachmaninow: II Symfonia e-moll, op.27 (1907/1908)
 
Zawsze ekscytujące jest kiedy orkiestra odwiedzająca przywozi nam do posłuchania najlepszą muzykę ze swojego własnego kraju, jednak jeszcze większą satysfakcję mamy jeśli orkiestra ta wykonuje także utwory jednego z naszych najlepszych kompozytorów. Utwór Elgara Na południu jest obecnie dość dobrze znany, lecz to zjawisko stosunkowo niedawne; jego nieobecność w naszych salach koncertowych oraz niedostatek nagrań spowodował, że można było uwierzyć, iż jest to kiepskie dzieło i prawdopodobnie najlepiej się nim nie zajmować. Każdy jednak mający wystarczająco szczęścia, aby posiadać nagranie tego dzieła Boulta lub George’a Weldona – obydwa wykonane w latach 50-tych, zastanawiał się dlaczego praca ta została wycofana z grania “na żywo”. Na szczęście dzisiaj jest ona przyjmowana, jest też sporo dostępnych nagrań. Miło także wiedzieć, że komisja planująca Orkiestry Polskiego Radia pomyślała, że warto dzieło to zagrać w ojczystym kraju kompozytora!
Interpretacja Kaspszyka przeniosła dzieło bliżej Richarda Straussa niż jest to zazwyczaj, ale to zgadzało się doskonale z jego koncepcją. Początek zaczął się prawdziwie dumnym krokiem, a drugi temat nie stał się sentymentalny poprzez zwolnienie tempa i powstrzymywanie. Część dotycząca rzymskich legionów była nagląca i przyprawiająca o dreszczyk emocji, ale kiedy doszliśmy do słynnego Canto popolare Kaspszyk wydawał się być niepewny co robić;  ta część została wyolbrzymiona, była zbyt duża jak na intymne spotkanie, którym ma być i brakowało jej subtelności i uczucia. Poza tym drobnym zastrzeżeniem, wykonanie było pierwszorzędne i słuchało się go z ogromą przyjemnością. Jak często słyszy się publiczność krzyczącą “brawo” po uwerturze?
Po tym, I Koncert Chopina nie wydawał się niczym wielkim. Kevin Kenner, zajmujący miejsce niedysponowanego Michaiła Rudy’ego, jest najwidoczniej znany ze swoich interpretacji Chopina, a ponieważ dla mnie był nieznany z niecierpliwością oczekiwałem żeby go posłuchać. Mogę tylko zgadywać, że I Koncert fortepianowy Chopina utrzymał swoje miejsce w repertuarze z powodu rozpisania na solistę - w pierwszej części szczególnie przypomina on wiele innych utworów solowych i studyjnych Chopina. Jako dzieło na orkiestrę jest to naprawdę katastrofa, partia orkiestry jest nudna i nierówna, jest też niewielki konflikt pomiędzy solistą a orkiestrą. Utwór jest miły, ale całkowicie bezcelowy; Wiem, że nie jestem osamotniony w tym myśleniu. Druga i trzecia część poszły lepiej. Łatwo zobaczyć dlaczego Balakirew zrobił swoją wersję fortepianową wolnej części ponieważ  nadaje się doskonale na solową balladę, a finał jest udany z powodu swojego głównego tematu w świetnym i żwawym nastroju. Kenner grał dobrze, on naprawdę ma świetną lekką rękę do tej muzyki i sprawił, że wykonanie było wartościowe, ratując muzykę od nieco ciężkich założeń.

II Symfonia Rachmaninowa to chwała orkiestrowego repertuaru. Około 15 lat temu miałem przyjemność posłuchać Kaspszyka w czasie próby do tego utworu z New Queen’s Hall Orchestra, ale nigdy nie słyszałem wykonania, więc wieczorem była to w pewnym sensie kontynuacja. Z pewnością warto było czekać. Kaspszyk miał swój własny, osobisty pomysł jak dzieło to powinno być wykonane a jego interpretacja była bardzo interesująca. Sam wstęp i pierwsza część były wolne, po kilku minutach Kaspszyk przyśpieszył i wspaniale zbudował pierwszy punkt kulminacyjnym. Allegro zostało zagrane we właściwym tempie, z właściwą ilością rubato aby umożliwić odpływ i przepływ muzyki, a część środkowa była burzliwa, ze świetnie grającymi instrumentami dętymi blaszanymi. Dla scherzo, Kaspszyk wybrał szczególnie szybkie tempo utrzymując ciągłą uwagę publiczności; było to naglące i miało coś z totentanza, odczucie, które zostało wzmożone przez burzliwe trio fugowe. To było wspaniałe do słuchania. Co dziwne, mimo szybkiego tempa nie było poczucia, że muzyka jest przyspieszana. Wspaniała część wolna była pełna tęsknoty, ze wspaniale umieszczonym szczytem i sporym zwolnieniem. Finał to tylko ogień i pasja, zachwycił całą publiczność ekscytującym graniem i znakomicie wzbudzonym ostatnim punktem kulminacyjnym.
 
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia dużo zyskała dzięki Rachmaninowowi i Elgarowi a Kaspszyk naprawdę pozwolił im grać. Czasami oznaczało to, że jakiś sczegół został zagubiony w pełnym dźwięku ale panował taki entuzjazm, że można to było wybaczyć. Nie było bisu, jednak, całkiem szczerze, nie był on niezbędny.


© 2006-2007 Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach

Projekt i wykonanie Agencja Interaktywna Janmedia